Banner

Śmierć duszy, ks. Michał Leśniak


Drodzy w Chrystusie!
Stajemy dziś w kościele już w piątą niedzielę Wielkiego Postu. Przychodzimy i wpatrujemy się w zmianę, która zaszła i w naszej świątyni, i we wszystkich kościołach w Polsce. Oto bowiem nie widzimy krzyży. I nie chodzi nam o wyśmiane i obrazoburcze: „Gdzie jest krzyż?”. Krzyże w kościołach zostały zasłonięte. Pewnie już się kiedyś zastanawialiśmy, dlaczego tak się dzieje, co ma to symbolizować. Zapewne wielokrotnie słyszeliśmy o tym, że to zakrycie ma nam pomóc w lepszym, pełniejszym, bardziej dojrzałym spojrzeniu na krzyż. Dopiero w Wielki Piątek kapłan, odsłaniając uroczyście krzyż, zaśpiewa słowa: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”. A my, zgromadzeni wtedy na liturgii, odpowiemy z pokorą: „Pójdźmy z pokłonem”.

Warto zatem w nadchodzącym tygodniu podjąć refleksję nad osobistym podejściem do krzyża. Jakie ono jest? Na ile dojrzałe? Na ile przeniknięte świadomością miłości Boga wyrażonej w ofierze krzyża? Na ile potrafię, patrząc na krzyż i rozważając jego tajemnicę, odpowiadać na Bożą miłość? To pewna ironia, ale zakrywamy krzyż po to, aby jeszcze lepiej go poznać, zrozumieć, odsłonić dla oczu naszej duszy. Nigdy nie pozwólmy, by ten najświętszy znak naszej wiary stawał się okazją do rozgrywek politycznych czy załatwiania interesów partyjnych.

Wróćmy do słowa Pana, które nam dzisiaj podaje. Zasiądźmy do tego stołu słowa i spożywajmy duchowy pokarm, który Bóg przygotowuje na umocnienie naszych dusz. Za chwilę od tego stołu przejdziemy do stołu Eucharystii, aby – przyjmując Komunię Świętą – wzmocnić się i ubogacić Ciałem Pańskim. Panie, co chcesz dziś do nas powiedzieć? O czym chcesz nam przypomnieć?

Słyszeliśmy zapewnienie proroka Ezechiela, że Bóg otwiera groby, wyprowadza z nich zmarłych i prowadzi ich do ich miasta. Jest to dalszy ciąg proroctwa, które było dla Izraela zapowiedzią odnowy ludu, który przebywał na wygnaniu. Bowiem kiedy człowiek przebywa na wygnaniu, kiedy jest w taki czy inny sposób doświadczany trudnościami, jest jakby pogrzebany.

Jeszcze bardziej ta rzeczywistość powraca przy lekturze dzisiejszego fragmentu Ewangelii. Słyszymy o Łazarzu, przyjacielu Chrystusa, którego Pan przywraca do życia. Jakże realne i przejmujące są słowa, które wypowiada Marta, siostra zmarłego: „Panie, już cuchnie”! Pomimo tych ludzkich ograniczeń Chrystus dokonuje wielkiego cudu – wskrzesza Łazarza! Po tym wydarzeniu wielu Żydów uwierzyło w Niego. Zresztą i sam Mistrz z Nazaretu powiedział wcześniej, że choroba i śmierć Łazarza oraz jego wskrzeszenie mają wzbudzić wiarę wielu, mają posłużyć temu, „aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Chwałą płynącą z uznania w Nim jedynego Zbawiciela i Odkupiciela człowieka.

Święty Paweł w Liście do Rzymian przypomniał chrześcijanom o potrzebie życia według Ducha Świętego. Jeśli będziemy tak żyć, możemy być pewni, że pomimo tego, iż nasze ciało podlega śmierci, to jest nam ofiarowany dar wskrzeszenia, który dokonuje się mocą Ducha Świętego.

Drodzy w Panu!
Słyszymy i mówimy dziś o śmierci, wskrzeszeniu, życiu wiecznym. Patrzymy na wielki cud wskrzeszenia Łazarza. Musimy jednak pamiętać, że oprócz śmierci naszego ciała, śmierci, która jest zawsze stykiem życia doczesnego i wiecznego, grozi nam śmierć naszego ducha. Jest to śmierć, która grozi nam za życia. Popełniając grzechy, oddalamy się od Boga. Popadamy w taki stan duszy, że zaczyna „cuchnąć”, bo nie jest złączona bezpośrednio z Ojcem. To oddalenie od Niego powoduje nasz smutek, wewnętrzne wołanie o pomoc. I jeśli tak jest, to cieszmy się, że jeszcze tak jest. Rozglądnijmy się wokół nas – ilu to już ludzi przyzwyczaiło się do popełniania grzechów, uczyniło swoje sumienia niewrażliwym...

Jakiekolwiek jednak byłyby nasze grzechy, jeśli tylko z wiarą zwrócimy się do Pana o pomoc, On przyjdzie do nas ze swoją zbawczą mocą i da nam nowe życie. Życie odnowione łaską. Zawoła do nas jak do Łazarza: „Wyjdź na zewnątrz!”. Wyjdź z uzależnień, słabości, upadków. Porzuć grzechy, przeciwstawiaj się pokusom. Pan chce i Tobie podać przyjacielską dłoń. Dłoń, która niesie przebaczenie.

Oby nikomu z nas nie zabrakło siły ducha, aby stale pragnąć wyzwalać się ze śmierci duszy – co niechaj będzie naszym udziałem z łaski i miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała, i uwielbienie, i moc teraz i na wieki wieków. Amen.