Banner
Wydrukuj tę stronę

Powołanie do słuchania, ks. Janusz Mastalski


Dziwne wydaje się stwierdzenie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Kto ma uszy, niechaj słucha” (Mt 13). Czyż nie każdy ma uszy? Jak należy interpretować słowa Mistrza z Nazaretu, który nauczając tak wiele osób, nie był skłonny do żartów. Ta wypowiedź Chrystusa uzmysławia, że można mieć dobry słuch i nie odczytywać intencji rozmówcy. Spróbujmy w tym miejscu wyróżnić podstawowe błędy (grzechy) w słuchaniu drugiego człowieka. Do najczęściej spotykanych zalicza się następujące:

1. „Słucham rozmówcy, ale nie rozumiem większości słów, które on wypowiada”. Zdarza się to często w szkole czy na wykładach, co obniża efektywność uczenia się.

2. „Gdy kogoś słucham, rozumiem wszystkie słowa, ale nie odczytuję sensu wypowiedzi”. Często jest to problem na linii dziecko–rodzic, kiedy obie strony wzajemnie się nie rozumieją, nie odnajdując prawdziwej intencji.

3. „Słucham wybiórczo, dopuszczając tylko to, co jest wygodne”. Niektórzy złośliwie twierdzą, że jest to częsty problem osób starszych, które słyszą to, co chcą. Z takiej postawy bierze się wiele konfliktów rodzinnych.

4. „Słucham i udaję, że nic nie rozumiem”. Taka postawa towarzyszy kłótniom małżeńskim, w których jedno z małżonków zawzięcie twierdzi: „nie rozumiem, o co Ci chodzi”.

5. „Słucham tendencyjnie”. Jest to częsta przypadłość egocentryków, którzy interpretują daną wypowiedź subiektywnie, nie doszukując się intencji rozmówcy.

6. „Udaję, że słucham”. Taka postawa jest pełna obłudy i dwulicowości oraz świadczy o braku szacunku dla rozmówcy. Niestety, coraz częściej można ją spotkać w naszych domach.

Po wyliczeniu tych kilku grzechów popełnianych podczas dialogu można zrozumieć głębiej intencje Jezusa apelującego, abyśmy „przyłożyli się” do słuchania Jego słów. Można wręcz powiedzieć, że każdy z nas jest powołany do nasłuchiwania głosu Bożego. A skoro tak, to trzeba się zastanowić nad umiejętnością poprawnego wsłuchiwania się w słowa Pisma Świętego. Cóż więc uczynić, aby nasze uszy były otwarte?

Przypowieść z dzisiejszej Ewangelii podpowiada nam konkretne kroki. Aby słowo Boże padło na „żyzną glebę”, trzeba się przygotować do odbioru nauki Pańskiej. Oznacza to nic innego, jak dawanie okazji do przemawiania (chociażby w sumieniu) samemu Bogu. Gdy klękam, stwarzam właśnie taką okazję. Kiedy zaglądam chociażby na chwilę do kościoła w dzień powszedni, przygotowuję się do odbioru słów Mistrza.

W 2001 roku w Castel Gandolfo Jan Paweł II mówił do zgromadzonych pielgrzymów:

Osobiste spotkanie z Chrystusem rozjaśnia życie nowym światłem, wprowadza nas na właściwą drogę i zobowiązuje, abyśmy byli Jego świadkami. Wskazany przez Niego nowy sposób patrzenia na świat i na ludzi pozwala nam wniknąć głęboko w tajemnicę wiary, która nie jest jedynie zbiorem teoretycznych tez wymagających przyjęcia i zatwierdzenia przez rozum, lecz pewnym doświadczeniem, które trzeba przeżyć bezpośrednio, prawdą, według której trzeba postępować, solą i światłem całej rzeczywistości.

Takie podejście do Mistrza zapewnia, że Jego słowa padają na podatny grunt ludzkiego serca.

Przysłuchując się dzisiejszej Ewangelii, nie sposób nie odkryć kolejnej rady Jezusa, tym razem dotyczy ona mądrego i aktywnego słuchania. Chrystus przestrzega każdego z nas, aby serce nie było drogą, z której ptaki wydziobały ziarna. Chodzi więc o to, aby starać się o zrozumienie orędzia Bożego skierowanego do każdego z nas. U podstaw wgłębiania się w naukę Stwórcy stoi ciągłe samokształcenie, polegające na częstej lekturze Pisma Świętego, książek i czasopism religijnych. Bez nieustannego szukania odpowiedzi na podstawowe pytania, które narzuca proza dnia codziennego, nie będzie trafnego odczytywania powołania.

Jest jeszcze jedno wskazanie dotyczące odbioru Bożej nauki. Miejsce skaliste w dzisiejszej przypowieści oznacza człowieka, który nie pielęgnuje usłyszanego słowa Bożego. W wierze nie chodzi tylko o fascynację Bogiem, Jego przesłaniem, ale nade wszystko o podążanie za Nim. Człowiek, który słucha Bożych słów, nie pozostawia ich dla siebie, ale przekazuje dalej. Zatem słuchanie Chrystusa popycha człowieka na drogę ewangelizacji. Nie wystarczy powiedzieć o sobie: „jestem chrześcijaninem”. Trzeba swoim życiem, wyborami, sposobem myślenia to udowodnić. Święty Cyprian mawiał: „Należy pamiętać, że skoro nazywamy Boga naszym Ojcem, powinniśmy postępować jak dzieci Boże”. I na tym właśnie polega słuchanie Jezusa uszami wiary.

W 1987 roku Jan Paweł II tymi słowami wzywał wszystkich ludzi, a nade wszystko młodych, do aktywnego słuchania Mistrza z Nazaretu:

Słuchajcie Jezusa, idźcie za Nim, bądźcie Mu posłuszni, bądźcie posłuszni Jego przykazaniom, zaufajcie Mu. Jest to jedyny program życia prawdziwie udanego i szczęśliwego. Jest to także jedyne źródło najgłębszego sensu życia.

Odpowiedzmy na ten apel, wierząc w jego prawdziwość. Amen.



R E K L A M A
    Po prostu "kazania" księdza Pogodnego. Rok A    Medytacje nad Ewangelią. Rok A - ks. Wojciech Węgrzyniak    Homilie ślubne - ks. Robert Zych     Po prostu "kazania" księdza Pogodnego. Pogrzeby