Banner

Nie ręką ludzką, ks. Grzegorz Babiarz


Acheiropoietos – nie ludzką ręką uczyniony – to określenie przylgnęło do wizerunku twarzy Chrystusa, który znajduje się w Manoppello. Wydaje się, że w małym kościółku położonym w górach Abruzji jest przechowywana tajemnica podobna do świadectwa zapisanego na Całunie Turyńskim. Na chuście wykonanej z bisioru widnieje twarz młodego mężczyzny o rysach semickich. Najbardziej zaskakujące są warunki powstania tego wizerunku. Bisior, nazywany tkanym złotem, stanowi najdroższy materiał, ponieważ wykonywany jest z masy perłowej. Ponadto z naukowego punktu widzenia nie nadaje się na płótno malarskie, co więcej – nie ma fizycznej możliwości, aby za pomocą sztucznych czy też naturalnych pigmentów można było na nim cokolwiek namalować. Jeśli dodatkowo odwołamy się do tradycji chrześcijańskiej, która w licznych starożytnych przekazach potwierdza fakt istnienia niezwykłego obrazu Zbawiciela, to możemy przypuszczać, że wspomniane odbicie twarzy Chrystusa powstało w chwili Jego zmartwychwstania.

Acheiropoietos – nie ludzką ręką uczyniony znak. Dzisiejsza liturgia słowa opisuje trzy wydarzenia, które kreśli Bóg na płótnie, jakim pozostaje człowiek. To on dzięki łasce Stwórcy staje się ikoną i znakiem przyszłej nieśmiertelności.

Historia stworzenia kobiety to biblijny obraz zaangażowania się Boga na rzecz ludzi, aby otworzyć im perspektywę rozwoju. Adam, odczuwając samotność, prosi Stwórcę o dar osoby, która będzie rozumieć świat podobnie jak on i pozwoli mu z sobą nawiązać więź. Odpowiedzią Boga stała się kobieta. Z jednej strony stanowi ona odpowiedź na prośbę człowieka, z drugiej wyraża niczym nieograniczoną ani skrępowaną mądrość Stwórcy. W postaci Ewy zostaje umieszczone wezwanie skierowane do rodzaju ludzkiego, że nie może on własnych pragnień realizować na swoją miarę i wyobrażenie, bo jego udziałem będzie samotność i degradująca pustka. Dopiero zaproszenie Boga do swojego życia uczyni z tego, co stworzone, płótno dla Jego malarskiego dzieła.

Dopełnieniem tej perspektywy są słowa Listu do Hebrajczyków. Autor odsłania strukturę przemiany człowieka. Jego poszukiwania kogoś, kto pomoże mu przekroczyć i zrozumieć otaczającą go rzeczywistość, znajdują swoje spełnienie w Chrystusie. To On stanowi ostateczną interpretację otaczającego nas świata. Nie sposób zrozumieć całej rzeczywistości bez odwołania się do Boga. Jeśli brak realizacji tego najgłębszego pragnienia zamkniętego w sercu stworzenia, wszystko staje się bezimienną mogiłą. Dopiero Syn Boży ukazuje w sobie harmoniczną jedność tego, co stworzone, i tego, co boskie. Jego wieczne trwanie jest dla nas wezwaniem i świadectwem do otwarcia się na tę jedność odradzającą nasze serca. Owocem zawierzenia Bogu jest uświęcenie, czyli zakorzenienie w Chrystusie, które pozwala nam z radością i nadzieją wpatrywać się w twarz Ojca Niebieskiego.

Tajemnica raju oraz dar Chrystusa stają się podstawą odczytania trzeciego dzieła acheiropoietos. Jest nim nierozerwalne małżeństwo. Nie można o nim mówić, jeśli nie zinterpretuje się go jako dwóch twarzy mężczyzny i kobiety zapatrzonych w siebie. „W siebie” nie oznacza egoistycznego pragnienia podporządkowania sobie innych i świata. Wręcz przeciwnie – małżonkowie winni być dla siebie pomocą w dostrzeganiu Chrystusa. W konsekwencji i mąż, i żona wzmacniają wzajemną więź, jeśli patrzą na świat „przez drugiego” i „dla drugiego”. Moc łaski Zbawiciela pozwala dostrzec jeszcze jeden wymiar małżeństwa. Jest nim dar obecności Boga. Związek mężczyzny i kobiety jest płótnem, na którym odciska się twarz Zmartwychwstałego. Dlatego ściąga na siebie przekleństwo Boga każdy, kto próbuje zniszczyć jedność małżonków.

Wizerunek Chrystusa odciśnięty na bisiorze domaga się szczególnego sposobu percepcji. Ponieważ ten drogocenny materiał mieni się barwami, dlatego by dostrzec obraz Zmartwychwstałego, konieczne jest oglądanie go w zaciemnionym pomieszczeniu. Podobne prawo odnosi się do małżeństwa. Odkrywanie prawdy o nim musi odbywać się przez osobiste poszukiwanie małżonków. Jedną z dróg, którą warto podążać, jest rozmowa. Wystarczy, gdy mąż i żona znajdą codziennie dwadzieścia minut, aby je poświęcić wyłącznie sobie. Ten czas musi „składać się” z dwóch elementów. Pierwszym jest podziękowanie małżonkowi za dobro, które spełnił i które w oczach współmałżonka jest najcenniejsze. Druga część rozmowy to podzielenie się tym, co trudne czy też bolesne w zachowaniu drugiej osoby. Ważne, aby zanim współmałżonek zacznie odpierać zarzuty, swoją wypowiedź rozpoczął od następujących słów: „Jeśli cię uraziłem, to przepraszam, ale proszę, wysłuchaj moich racji”. Wspomniany czas, spędzony na dialogu, powinien zostać dopełniony modlitwą, czyli wpatrywaniem się w oblicze Chrystusa, który ma moc przemienić ludzkie serca, wydoskonalić miłość i dokonać cudu wzajemnej jedności.

Acheiropoietos to streszczenie sposobu obecności Boga w Kościele. Dziś może trudno, ze względu na otaczający świat, odkrywać te znaki Jego miłości, ale czy to może nas usprawiedliwiać? Czyż nie warto dołożyć wszelkich starań, aby ocalić bisior naszych serc, pozwalając, aby wciąż jaśniała na nim ikona Chrystusa?