Banner
Wydrukuj tę stronę

Małżeństwo wspólnotą miłości, ks. Mirosław Czapla

Ef 5,2a.25-32

Na początku waszej wspólnej sakramentalnej drogi chcę skierować Wasze myśli i serca do Nazaretu i do Betlejem, ku Świętej Rodzinie. Maryja, Józef i Jezus są wzorem chrześcijańskiej miłości.

Nim pamiętnej nocy znaleźli się w Betelem, przebyli długą drogę odkrywania swojej miłości. Niewiele wiemy o historii miłości Maryi i Józefa. Święty Łukasz ewangelista kreśli obraz zwiastowania Maryi w Nazarecie, w Jej domu rodzinnym (por. Łk 1). Przebywała sama, była otwarta na mistyczne spotkanie z archaniołem Gabrielem. Zdziwiła się, gdy powiedział, że Bóg oczekuje od Niej, aby stała się matką Syna Najwyższego. Zgodziła się. Poczęcie Syna Bożego jest jedną z największych tajemnic wiary. Maryja była już żoną Józefa, ale ciągle zamieszkiwała w domu rodziców, co było jednoznaczne z zachowaniem dziewictwa. Zatem będąc dziewicą stała się matką bez udziału Józefa, lecz mocą Ducha Świętego. Taki obrót sprawy mógł przyczynić się do tragicznego rozłamu jedności małżeńskiej. Nie stało się tak, bo oboje – Maryja i Józef – ufali sobie bezgranicznie. Siła tego zaufania bierze się z wierności, a wypracowali ją zachowując narzeczeńską czystość, czyli uporządkowane spojrzenia i czułości, którymi nie przekroczyli granicy wstydu. Łatwo nam dziś powiedzieć: „byli dojrzali i przygotowani”. Co jednak czuła Maryja przewidując zaskoczenie Józefa? Jak intensywnie musiała się modlić, aby Józef nie stracił do Niej zaufania! Co czuł Józef, gdy rozeznał, że Maryja nosi pod sercem Dziecko, które nie jest jego dzieckiem? A jednak powstrzymał się od pośpiesznego osądu, a tym bardziej od zapalczywego działania. Jak czytamy w ewangelii św. Mateusza, Bóg przemówił do Józefa przez anioła podczas snu, wyjaśniając mu ogólnie dlaczego Maryja spodziewa się dziecka (por. Mt 1). Józef przetrwał dzielnie próbę wierności i szacunku dla swej Żony.

Niedługo potem ich małżeństwo zostało poddane zaskakującej próbie, bo z przyczyn historycznych musieli udać się na spis ludności do Judei, skąd pochodził Józef. Na pewno była to droga bardzo uciążliwa dla Maryi. Dziewięć miesięcy pielęgnowała swoją miłość macierzyńską, także w cieple macierzyńskiego oczekiwania swej ciotki Elżbiety.

Dziewięć miesięcy trwała ta niezwykła pielęgnacja miłości oblubieńczej Maryi i Józefa, gdy Bóg zawierzył im swojego Syna. Ewangeliści nie zapisali ani jednego słowa, które miałby wypowiedzieć Józef. Był to zapewne człowiek, którego miłość bardziej wyrażała się wobec żony wsłuchaniem w Jej słowa. Jestem przekonany, że Józef, mąż Maryi, częściej wyrażał Jej swoje oddanie pomocnymi gestami swoich spracowanych stolarskich rąk. Na pewno czuła się bezpieczna Jego przewidującą mądrością. Nie miała wątpliwości, że nawet wobec żony wsłuchaniem w Jej słowa. Jestem przekonany, że Józef, mąż Maryi częściej wyrażał Jej swoje oddanie pomocnymi gestami swoich spracowanych stolarskich rąk. Na pewno czuła się bezpieczna Jego przewidującą mądrością. Nie miała wątpliwości, że nawet wobec braku gościnności mieszkańców Betlejem Józef znajdzie dla Niej bezpieczne miejsce. Święty Cieśla nie zawiódł swej Małżonki. Jego dyskrecja, współczucie i czystość pragnień ujawniły się tamtej niezwykłej nocy. Narodziny Jezusa w bardzo trudnych warunkach zewnętrznych nie wprowadziły Małżeństwa z Nazaretu w kryzys, ale umocniły ich relację. Oboje zdali egzamin na dojrzałą kobiecość i dojrzałą męskość.

Drodzy Narzeczeni! Za chwilę przyjmiecie sakrament małżeństwa. Jest to znak uświęcania wzajemnej pracy nad miłością. Bóg nie żąda od was poświęcenia Maryi i Józefa, nie chce, abyście nie dopełniali waszego związku. Przeciwnie, błogosławić będzie waszym dzieciom. Św. Paweł napisał kiedyś chrześcijanom w Efezie, by mężowie miłowali swe żony jak własne ciało, gdyż kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje (por. Ef 5). Ta niemal organiczna jedność tłumaczy, jak daleko wzajemna troska powinna być posunięta, jak bardzo mąż powinien powierzać swoje sprawy i uczucia żonie, jak powinien budować w niej poczucie bezpieczeństwa, wyłączności, trwałości ich związku. Wasze codzienne rozmowy będą najprostszą i najbardziej konieczną formą pielęgnacji miłości. Wasze wzajemne zainteresowanie, pogłębione o pytania: „jak się czujesz, czego się lękasz, w czym mogę ci pomóc?”, może stanowić najskuteczniejszą pielęgnację tej niewidzialnej a prawdziwej duchowej łączności serc. To, co zewnętrzne, wyrazi się przecież jednością domu, nazwiska, obrączek ślubnych, czy najpiękniej obecnością waszych dzieci. Ktoś uczony przeprowadził badania i stwierdził, że aby małżeństwo się rozwijało, mąż i żona powinni codziennie rozmawiać ze sobą minimum piętnaście minut. Być może to ciągle za mało, ale jakże ważne, aby umieć odłożyć wszystkie inne sprawy i podzielić się z osobą współmałżonka tym, co aktualnie we mnie bardzo ważne, trudne, a może też radosne.

Święci małżonkowie z Nazaretu ukazali wspólnotę życia i miłości. Maryja i Józef objawili zaufaniem, dyskrecją, wspólną wędrówką, pokonaniem trudu betlejemskiej nocy, jak bardzo ważna jest wzajemna troska. Cały świat zachwycił się macierzyństwem Bożej Rodzicielki. Cały świat uznał mądrość i męstwo św. Józefa. Życzymy wam, drodzy narzeczeni, byście od świętych małżonków Maryi i Józefa czerpali wzór życia małżeńskiego. Niech wasza miłość wzajemnie pielęgnowana pomoże wam dojść razem do zbawienia. Amen.



R E K L A M A
    Po prostu "kazania" księdza Pogodnego. Rok A    Medytacje nad Ewangelią. Rok A - ks. Wojciech Węgrzyniak    Homilie ślubne - ks. Robert Zych     Po prostu "kazania" księdza Pogodnego. Pogrzeby