24 marca 2019, 3. niedziela Wielkiego Postu


1 Kor 10,1–6.10–12
 

„Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie byli skłonni do złego, tak jak oni zła pragnęli”.

Jaka jest prawidłowa reakcja chrześcijanina na wiadomość o nieszczęściach spadających na innych ludzi? Bez znaczenia jest to, czy były, czy nie były one przez nich zawinione i czy ofiary były lubiane, czy też nie. Czy były szanowane, czy utraciły autorytet i szacunek przez nieuczciwość, infantylizm w słowach i zachowaniu lub zauroczenie własną osobą.

Czy właściwą postawą jest nagłaśnianie i komentowanie owych wydarzeń w duchu sensacji, czy też powściągliwość w słowach, a może nawet milczenie? Piętnowanie ofiar czy usprawiedliwianie ich na wszelkie sposoby? Współczucie czy skrywana satysfakcja, że spotyka ich słuszna kara od Boga.

Rada apostoła Pawła jest prosta i dzięki temu zawsze skuteczna, o ile ktoś ją zastosuje. Dla prawdziwie ufających Bogu nieszczęścia i tragedie rozgrywające się wokół zawsze są impulsem do głębokiego i wszechstronnego rachunku sumienia oraz natychmiastowego odwrócenia się od wykrytego zła. Zła, które jest albo które grozi.

Spojrzenie z miłością i w prawdzie zasznurowuje usta. Sumienie skłania do poznawania osób i zaistniałej sytuacji, do oddzielenia zła od dobra, lecz powstrzymuje się przed osądzaniem. Serce z kolei przekonuje do miłosierdzia wobec nieszczęśników.

#Pamiętanie o własnych grzechach odstręcza od mówienia o grzechach innych.

ks. Rafał Buchinger